Masz pytania? Zadzwoń tel.: 22 122 81 82

Aktualności

Inwestycja w wiatraki a cena Zielonych Certyfikatów

15 lutego 2015

Inwestycja w wiatraki to stabilne źródło przychodów, niezależne od sytuacji na GPW, czy koniunktury w gospodarce. Zyski elektrowni wiatrowych łatwo oszacować, bo mamy zbadaną wietrzność, znane parametry turbiny i ceny odkupu energii. Zmiennym czynnikiem jest jednak cena Zielonych Certyfikatów, o które oparty jest obowiązujący aktualnie w Polsce system dopłat do produkcji zielonej energii, który skończy się z początkiem 2016 roku. Mimo zmienności ceny, system ZC nie jest złym systemem, skoro inwestorzy polscy i zagraniczni spieszą się, żeby oddać do użytku setki elektrowni wiatrowych jeszcze w tym roku. Inwestycje zakończone przed 1 stycznia 2016 roku będą bowiem miały zagwarantowany system ZC na 15 lat od momentu uruchomienia elektrowni. Cena ZC notowana na Towarowej Giełdzie Energii miała spadać wraz ze wzrostem cen energii, jednak okazuje się, że może ona nawet rosnąć.

Spadek cen ZC wynika głównie z ich nadpodaży, spowodowanej przez współspalanie, czyli spalanie biomasy razem z węglem. Okazuje się że biomasa może być traktowana jako odnawialne źródło energii, bo przecież las odrośnie. Jest to dość naciągana interpretacja, tym bardziej, że przy spalaniu drewna, pelletu i innych pochodnych także emitowane są do atmosfery gazy cieplarniane. Aby zapobiegać nadpodaży ZC a przez to spadkowi ich ceny, planuje się następujące ograniczenia i regulacje:

  •  Za wyprodukowanie 1MWh przez współspalanie, ma przysługiwać nie 1 a 0,5 Zielonego Certyfikatu.
  • Wprowadzenie terminu ważności ZC ze współspalania – trzeba je będzie spieniężyć w ciągu roku, po tym czasie ZC przepadną. Producenci nie będę ich zatem przetrzymywać w nieskończoność czekając na jak najlepszą cenę. Certyfikaty będą schodzić na bieżąco a popyt przewyższy podaż.
  • Rosnący udział OZE w bilansie energetycznym – do 2020 roku mamy mieć 15% Zielonej Energii, a do 2030 – 20%. Coraz trudniej będzie zaspokoić to zapotrzebowanie współspalaniem, tym bardziej, że:
  • W rozporządzeniu Ministra Gospodarki w sprawie udziału OZE w bilansie energii, określony jest stopniowy wzrost udziału biomasy potrzebnej do wytworzenia energii. W 2012 r. było to 50% a już w 2018 biomasa ma stanowić co najmniej 85% a zaledwie 15% węgiel. To spowoduje coraz większe zapotrzebowanie na biomasę a przy tym szybsze jej spalanie, bo efektywność spalania biomasy jest mniejsza niż węgla. Ze współspalania będzie produkowane mniej energii, co sprawi przyznanie mniejszej ilości Zielonych Certyfikatów.
  • Piece w elektrowniach przystosowane do spalania węgla nie są w stanie przyjmować takiego udziału biomasy bo są przystosowane do spalania węgla. Zatem producenci będą musieli dokonać kolejnych inwestycji, co zmniejszy opłacalność tego procederu.

Część takich rozwiązań zostało już wprowadzonych (m. in. zakaz uiszczania opłaty zastępczej w sytuacji dostępności zielonych certyfikatów czy optymalizacja wsparcia dla dużych hydroelektrowni oraz jednostek spalania wielopaliwowego). Zdarzało się, że zakłady energetyczne zamiast skupować z rynku tanie ZC, wolały wnosić droższą opłatę zastępczą (karę za nieprodukowanie zielonej energii), bo i tak przerzucały ją w cenie energii na odbiorców. Hydroelektrownie w Polsce są już w znakomitej większości całkowicie spłacone, powstały one kilkadziesiąt lat temu i dopłaty nie są tam potrzebne.

Wprowadzane zmiany podniosą ceny ZC, przez co inwestycje w elektrownie wiatrowe, oddane przed 2016 rokiem, będą jeszcze bardziej rentowne.

28 kwietnia godz. 20:00